9-avatar_b_2589

über borkoś

Typ konta: Autor
Gatunek: Poezja
Status: po debiucie książkowym
Znajomi: 12
Czytelnicy: 7
Założenie konta: 10 stycznia 2013, 22:24:22
Ostatnie logowanie: 12 grudnia 2017, 21:00:08
Książki: 2
Teksty: 163
Dzienniki: 0

Krótki opis:

motto:

za Franciszka I, mądrzy i pokojowo nastawieni Giganci krążyli po kraju - ich zadaniem było uwolnić świat od pedantów, głupców i pisarzy bez talentu, przez sikanie na nich z wysokości

Dublin 10.05.2017.

"I wiatr morski w gałęziach jak na fujarkach jej gra
Tyle ich tu ma w ulicach Zasłuchaj się w nich - zakochaj jak ja".

Jan Maria Gisges

Szanowni Państwo,

Dochodzę ze Światem do porozumienia bez nadmiaru słów. Żyjąc jak Heliogabal, przypominam sobie najlepszy Rzym. Stopniowo. Sypiając na Ziemi, odczytuję treść Wielkiej Rhetry naszych czasów. W odpowiedzi na Państwa oczekiwania (oferta pracy o statusie podwyższonego ryzyka), jak również wyciągając wnioski na lekcjach języka polskiego w liceum, na studiach, i przy podnoszeniu sztangi 100 kg „na plecy“, pragnę złożyć swoją kandydaturę, jako kandydat na Stanowisko Prezesa Rady Ministrów Rzeczpospolitej. Wśród tłumu podporządkowanemu miłości długo prostowałem skrzydła. Mam nadzieję, że po latach udawania nielota, są zdolne wznieść mnie ponad zniewieściałość. Mój zamiar wyszedł już z ustępu, jedną nogą jestem w przedpokoju wieczności i idę dalej, nie zatrzymując się bez powodu. Przesiąknięte moje skrzydła nadziejami spoza tych ziem i wytarte transcendencją straciły swoją biel. Zyskały jednak nowe funkcje i kolory, bo tym razem rozłożyło je powietrze niczym nierozrzedzone.

Moim celem jest praca, która pozwoliłaby mi rozwijać i wykorzystywać zdobytą wrażliwość. Działam i modlę się jednocześnie Światem. Czyn często kroczy przed myślą w dumnej eksternalizacji snobistycznego usposobienia, za który biorę pełną odpowiedzialność. Za moją osobą przemawia wielopoziomowe przeczucie niezawodowe oraz posiadanie przeze mnie odpowiedniego do stanowiska wykształcenia uniwersyteckiego, oraz cech wyższości i umiejętności udawania skromności, które będą pomocne w wypełnianiu niewykonalnych zadań. Przechadzałem się między ludźmi, żyłem z nimi, oddychałem wydalanym przez nich powietrzem, znam nienawiść. Znam świat człowieka zadającego gwałt światu, na pamięć. Znam najwynioślejszą pogardę człowieka dla Świata takim, jaki jest. Byłem świadkiem ucieczek ludzi z Tego Świata za życia. Byłem tak mały, jak potrafi być człowiek.

Chciałem zyskać szacunek, a zyskałem tylko na czasie. Zdobywałem więc wykształcenie, poszerzałem wiedzę, ale nie wzbudzało to dużego szacunku. Mam na myśli to, że moja działalność słabo się eksternalizowała. Choć z wykształcenia akademickiego nie zrezygnowałem, a także próbowałem ciężką pracą, malowaniem, pisaniem, dotrzeć do wyobraźni ludzi, okazało się, że poza robieniem grosza – point de salut. Tu w mojej wspólnej z narodem modlitwie, przemawiało echo Życia za moją dostojnością, ale nie chciało się pozbyć żadnej waluty. Zrozumiałem, że jedyną drogą do zyskania szacunku jest władza. Władza dla was, przez was, wami. Trzeba więc zacząć podpatrywać uważnie wrażliwości, aby dostojna wiara mogła się ziścić.

Moja myśl polityczna w formie to zestawienie riffów Hendrixa, Paula Kossoffa, kilku fragmentów mniej przekombinowanych Rahmaninowa, kawałek z Korskaowa lotu trzmiela, Tarantiniego sonaty do Diabła i 32-minutowego utworu progresywnego Cassandry Geminii The Mars Volty (bez intro, które jest zbędne) w połączeniu z mezaliansem Różewiczowych chłopców, którzy swoją postawą zadają ciosy przestrzeni i Ratonia tego szczęśliwego człowieka, który rozpłakał się na dobre i na złe, ale nie ma na tyle siły, by rzucić prawdziwym mięskiem. W treści, to po prostu proklamacja dostojności Świata, takim jaki jest. Jako wiśnię na ten tort można też wrzucić jakąś kobietę Lefebvre'a sterczącą w różach Heliogabala z obrazu Lawrence'a Almy-Tadema, na drabinie Błędnego Koła Malczewskiego. Pajace Watteau'a odgrywają rolę współczesnego intelektualisty. Apokalipsa św. Jana jest kołysanką dla dzieci. Estetycznie natomiast moja myśl polityczna to precyzja zapaśnika, elegancja cofającej się w odrzucie lufy działa samobieżnego Sturmgeschütz III generacji i regularność ukraińskiego etnicznego ściegu. Czy coś takiego zdoła utrzymać się przy życiu? Czy w coś takiego da się wierzyć?

Moim atutem jest utrzymywany przy Życiu bezowocny ogród rozkazów i ponagleń. Cechuje mnie konsekwencja w działaniu i odpowiedzialność w podchodzeniu do wykonywanej pracy oraz wszech empiryczna miłość. Myślę, iż mógłbym cały swój zapał i energię wykorzystać w pracy do podstaw, gdyż jestem osobą chciwą, obowiązkową, pracowitą i systematyczną. Potrafię radzić sobie z trudnymi sytuacjami i zawsze staram się znajdować zadowalające (nie wszystkich, ale dostojne) nawiązywanie. Ambitnie podchodzę do każdego powierzonego mi zadania, szybko i chętnie walczę o powierzony mi interes, nie zapominając o tym, co niczyje. Wszystkie te cechy z pewnością wykorzystam i rozwinę na potęgę w pracy najwyższego Reprezentanta Publicznego Kraju.

Myślę, że moje dotychczasowe doświadczenie, pasja działania, głęboka religijność, inicjatywa i cechy namacalne pozwolą mi w sposób satysfakcjonujący obie strony wypełnić obowiązki na stanowisku, o które się ubiegam. Protokół Dyplomatyczny bardzo szanuję, każde państwo zostanie natychmiast poinformowane o zmianie religii państwowej oraz wszelkie formalności dopełnione. Zdaję sobie sprawę, że praca na nowym stanowisku pracy wymagać będzie stałego podnoszenia kwalifikacji, technik przemocy, modlitwy oraz umiejętności adaptacji do zmieniających się warunków. Jestem gotowy podjąć to wyzwanie. Jestem gotowy spożyć życie premiera przed śmiercią.

Mam nadzieję, że moja kandydatura spotka się z Państwa zainteresowaniem, jeśli tak się stanie, będę wdzięczny za umożliwienie mi pełnego zaprezentowania swojej osoby podczas odczytu swojej poezji w Pałacu Prezydenckim i namalowania nowego państwowego symbolu religijnego. Pod skórą czuję, w najbardziej pociągającej głębi samego siebie, że gdzieś, Tu, są nadludzie gotowi i zgodni złożyć świat w jego świętych częściach, takimi, jakimi są.

Reasumując: Człowieku, nawet przez myśl ci nie przejdzie, jak bardzo cię kocham. Pokocham cię jednak jeszcze bardziej, kiedy zostanę Prezesem Rady Ministrów. Nie mam przygotowanych dla ciebie, uczciwy wyrobniku w swym znoju, rzetelny naukowcu, czy wyrachowany biznesmenie żadnych niespodzianek, żadnych kar, ani nagród, dopóki twoje działania motywowane będą Wolą Mocy i z nią solidarne. Dopóki twoje myśli pozostaną na Tym Świecie, włos ci z głowy nie spadnie. Eksternalizując to, co dostojne w bycie takim, jaki jest, opowiadasz się za solidarnością w tragicznym charakterze istnienia. Wybierasz Religię Życia dla naszego Państwa i Narodu.

Z poważaniem,

Kandydat na Urząd Prezesa Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej,

Stefan Harpun.

Zobacz więcej

Książki autora (2):

Teksty autora (163):

więcej »

Grupy autora (27):

więcej »