0010-3124-392252_2830367157675_859676560_n_jzzpl_b_sml_120

Chcielibyście mieć takich mafiozów

Autor:  über borkoś
Gatunek: Poezja
Data wydania: 2010
Data dodania:  15 listopada 2014, 14:51:27

Krótki opis:

Walka o "zewnętrzność".

Fragment:

 Pisać o filozofii w Polsce jest rzeczą niełatwą. Filozofować jeszcze trudniej. Pisać o jej kondycji dziś szczerze jest rzeczą niepożądaną, gdyż ci, którzy ubiegają się o jakieś promocje np. doktoranckie, czy są w jakikolwiek sposób powiązani z poletkiem filozoficznym ulegają wpływowi swoich patronów, którzy często z prawdziwą filozofią nie mają wiele wspólnego, zachęcają ich do asekuracyjnego „myślenia inaczej”, tj. do myślenia pozbawionego gruntu pod nogami, redukującego rzeczywistość empiryczną, są raczej rodzajem językoznawców filozofujących, albo robią uniki w stronę filozofowania nie mającego żadnego wpływu na rzeczywistość konkretu, na rzeczywistość namacalną, zmierzają w stronę scholastyki, czyli pseudo-filozofowania, nazywając często to „głębokimi dociekaniami”, wymagającymi rzecz jasna głębokiej refleksji. Wiecznie nieprzezwyciężona brutalna prawdziwa filozofia, przygruntowa, mocno stąpająca po ziemi, jak myśl Machiavellego, mówiąca, że ludzie nie są nigdy ani w pełni źli albo w pełni dobrzy, że zachowują dla siebie zawsze możliwość „wycofania się” z niekorzystnych warunków, które się odwróciły przeciwko ich dotychczasowym działaniom, ma tu swoje historyczne odzwierciedlenie. Głos szczerości jest z filozofii skrupulatnie eliminowany na rzecz rozwoju „myślenia inaczej”, na rzecz myślenia konkretnego a ta szczerość jest kategorią niezwykle dziś pożądaną w obliczu kierunków jakie współczesna filozofia przyjęła wobec rozstrzygnięć co do rzeczywistości na początku XXI wieku. Wierzyć dziś w oddziaływanie na życie codzienne filozofii jest wręcz sprawą groteskową, choć są zapalczywi akademicy, którzy próbują dostać się do głównych kanałów komunikacyjnych i chwała im za to. Używając słowa „komunikacja” zwraca się jednocześnie uwagę na element determinujący współczesne spory metafizyczne. Ożywione zainteresowanie dyskursem doprowadziło do tego, że filozofia od paradygmatu mentalistycznego (po Kancie i Kartezjuszu) zwróciła się w kierunku paradygmatu lingwistycznego (po zwrocie lingwistycznym Wittgensteina) czyli na dyskurs, komunikację samą w sobie.

Wybierając temat rozprawy do tej pracy zastanawiałem się przede wszystkim na powiązaniu go z jakąś praktyczną stricte dziedziną, nie odchodząc jednocześnie od metafizyki zbyt daleko, poplątać dwie wydawałoby się zupełnie oderwane od siebie sfery, aby była to rozprawka przede wszystkim oczywiście filozoficzna, ale z równie ważnym akcentem progresywnym, mogącym formułować związki w przestrzeni przyczynowo skutkowej, z akcentem, który pozwalałby na swego rodzaju zakorzenienie się, albo przynajmniej utrzymanie się w przedmiotowości, pewnej konkretności, od której zawsze filozofia powinna wychodzić i do której zawsze powinna wracać. Zdając sobie sprawę ze swoich ograniczeń, wiekowych, również tego, że na pewno ilość opracowanych materiałów filozoficznych mogłaby być zawsze większa, do tego aby formułować oryginalną świeżą myśl (co wg niektórych współczesnych filozofów jest już niemożliwe), postanowiłem pisać pracę w jednak duchu nadziei na nowe chociażby skrawki, minimalne nawet, które dzięki ugruntowaniu w poszanowaniu do materii historyczno-empirycznej będą miały swoje uzasadnienie a także w nadziei na to, że podejmując się tak ważkich, sprawiających wielką trudność w spójnym ujęciu rozważań otwieram sobie jednocześnie pole do dalszych wnikliwszych dociekań w przyszłości. Poszanowanie materii i włączenie jej w próby myślenia filozoficznego stawiam sobie za niezwykle ważny aspekt owej pracy. Tym niemniej jednak mając takie buńczuczne zapędy komentatorskie spróbuję oprzeć na solidnej podstawie teoretycznej, aby dana myśl nie wisiała, mówiąc kolokwialnie „w powietrzu”.

Filozofię dziś można przenikać na różne sposoby – na sposób językoznawczy, na sposób medyczny, psychologiczny, na sposób artystyczny, poetycki, ekonomiczny etc. (Foucault rozdziela to na trzy działy w których mieści pozostałe – biologiczny, językowy i ekonomiczny). Stwierdziłem jednak, że dziś problemem najbardziej podstawowym z jakim się borykamy, nie jest powiązanie studiów z jakąś konkretną dziedziną, stworzenie dla niej nowego paradygmatu a pozycja samej filozofii w przestrzeni publicznej, która jest źle przez filozofię definiowana jako dyskurs świadomych komunikujących się ze sobą podmiotów i przesunięcie paradygmatu w stronę lingwistyki samej w sobie. Przyczyną tego zjawiska, które bezsprzecznie występuje w naszej rzeczywistości ponowoczesnej myśli jest nieustanne neutralizowanie znaczenia filozofii samej w sobie poprzez „rozdrabnianie jej”, tj. rozbijanie jej na poszczególne suwerenne komponenty, tendencja która zasłania się tym, że do prawdy nie możemy dociec, ale możemy tylko wykonywać ruch w jej kierunku. Założenie samo w sobie, które może nie jest nietrafne, ale jednak jeśli doprowadza do zaniechania poszukiwań do refleksji pełniejszych, bardziej złożonych, jest założeniem przyczyniającym się do autodestrukcji filozofii w sferze publicznej. Nie można jednak zatem wychodzić z założenia, że jedyne co pozostało dziś filozofii to kontrola i krytyka dziedzin szczegółowych, charakterystyka systemów obiektywizujących w postaci szkoły frankfurckiej zastępującej jeden obiektywizm innym, poprzez wykrywanie mechanizmów narzucających odgórne regulacje wypaczające rzeczywistość, czy w charakterze postmodernistycznym, odrzucającym wszelki obiektywizm sam w sobie, czyli rola filozofii nie może zostać wg mnie zredukowana do roli służki konkretności. Jeśli filozofia ma być rzeczywiście coś warta i ktoś ma się z jej zdaniem liczyć, jeśli filozofia ma coś jeszcze wyznaczać, kreować, musi odbudować swoje właściwe prominentne stanowisko w przedmiotowej przestrzeni - nie dyskursu publicznego a w ogóle środowiska1. Bez tego, bez pracy u podstaw w tym zakresie, bez należytego nacisku jaki powinniśmy położyć na tym gruncie, nie ma mowy o żadnej filozofii, a jedynie o inteligenckim buncie przeciwko abusrdom rzeczywistości. Być może jest to wezwanie do ruchu po starych ponoć zdeaktualizowanych koleinach, ale czynniki zewnętrzne, które będę się starał uchwycić w ich podstawowym rysie, w swojej ciągłości wskazującej na pewną potrzebę „walki o swoje”, o które filozofia dziś w ogóle się nie troszczy, sygnalizują, że w końcu wypadałoby aby ktoś się o renomę filozofii jednak zatroszczył, nim zniknie zupełnie z obrotu rzeczy.

Człowiek głodny nie filozofuje, mówi stare przysłowie, tak samo z samą filozofią – filozofia nie istnieje, nie mając odpowiednio wypracowanych warunków środowiskowych (przedmiotowych) i z pewnością przestanie istnieć jeśli się o jej pozycję nie zatroszczymy2, my predestynujący do filozoficznego namysłu.

Studia filozoficzne w Polsce z roku na rok tracą coraz bardziej na znaczeniu, wydziały filozoficzne z roku na rok tracą studentów (uczelnie odnotowują najszybszy spadek liczby studiujących filozofię – 9,4 proc. w stosunku do 0,5 proc. wszystkich w 2008/09 i 13,5 proc. w stosunku do 6,6 wszystkich na rok 2012/13), w wielu miastach z powodu nierentowności tego kierunku są plany zmierzające do likwidacji filozofii w ogóle z oferty studiów wyższych, jak np. w zeszłym roku (2013) na uniwersytecie w Białymstoku. Same studia stają się kierunkiem ekwilibrystycznym, ersatzem tylko tego czym powinny być studia filozoficzne, krytyką realnie oddziaływającą na stan rzeczy i próbą konstrukcji czegoś naprawdę działąjącego, a nie dyscypliną traktowaną jako ewentualnie kierunek dodatkowy, uzupełniający do studiów, które w przyszłości młodemu człowiekowi mogą się do czegoś przydać, jak to się potocznie mówi. Pytanie – jaki wpływ zmiany jakie zaszły w paradygmacie filozoficznym mogą wywoływać na poziomie organizacji akademickiej?

Będę w tej pracy m.in. starał się odtworzyć niejako naszkicować, ten proces poziomowego oddziaływania metafizyki na rzeczywistość bezpośrednią, w oparciu o główne zadanie jakie przed sobą wyznaczyłem w tej pracy mianowicie o uchwycenie napięć duchowych panujących w czasach współczesnych i weryfikację znaczenia i sensu władzy we współczesności. Jak redukcjonizm w paradygmace współczesnym, który zapanował wpłynął na rozwój inteligencji w ogóle a także w stosunku do sytuacji uniwersytetu w Polsce po 89. Kiedy państwo wycofało się z finansowania drugiego kierunku studiów (regulacja weszła w życie w październiku 2012), liczba studiujących filozofię znacząco spadła, bo do tej pory jeszcze część studentów wybierała filozofię jako drugi kierunek, kierunek uczący porządkowania myśli, natomiast, kiedy dofinansowanie zlikwidowano, studenci uznają, że sami wykształcą w sobie tę cechę, bo nie ma sensu za to płacić dodatkowo. Znajdzie się oczywiście mnóstwo akademików, którzy twierdzą zgoła inaczej i będą z uśmiechem na ustach i właściwym sobie kontenansem twierdzić, że filozofia ma się świetnie, jednak są to ludzie, niezbyt silnie stąpający nogami po ziemi, po gruncie jaki aktualnie jest i jaki jest rzeczywiście i panuje w Polsce. Wierzy się, że zachowa się przynajmniej stabilną pozycję filozofii na współczesnym rynku oświatowym, nic nie robiąc, bo ci co mają po filozofię sięgać i tak sięgną. Mówiąc przysłowiowo, ale bardzo adekwatnie do sytuacji - kto stoi w miejscu nie zachowuje pozycji a się de facto cofa, zwija, więc polityka jaką przybrali współcześni akademicy doprowadzi nieuchronnie do całkowitego usunięcia filozofii z dyskursu publicznego a w późniejszym czasie ze środowiska w ogóle. Jest to po części ich własny wybór a po części wybór spowodowany przemianami postmodernistycznymi, które całkowicie odmieniły rolę filozofii we współczesnym świecie, można w stylu przedmowy rzec – dzięki dwóm głównym transformacjom, które w historii nowożytnej myśli zaszły – aktywacji podmiotu3 oraz funkcji języka4. Moja praca będzie niejako próbą przedstawienia przybliżonego, postulowanego oddalenia, nieuniknionego ponoć - słowa od przedmiotów w perspektywie tych przemian, tzw. przemiany zestawu słów w czysto symboliczną grę pojęć, dostosowującą do tej gry przedmioty. Będzie próbowała wydobyć na jaw ten niedostrzegalny już rozziew, z powodu, którego dziś można spotkać nawet tendencje, że słowa mogą być zupełnie wolne od przedmiotów, w jego wielkim, nagromadzonym przez niemoc zobaczenia spójnej całości przez współczesnych filozofów pogmatwaniu i wykazać, czy taki model filozofowania jest w stanie sprostać nadchodzącym czasom i czy w ogóle inny rodzaj w świetle dzisiejszych rozstrzygnięć ma prawo bytu. Rzeczywista sytuacja materialna, która ma dość dobrze oddające przełożenie na stan właściwy myśli i kondycję filozofii w ogóle w polskiej rzeczywistości posłuży mi za grunt czasoprzestrzenny do dalszych rozważań biorąc też to pod uwagę, że problem świata zewnętrznego jest jednym z najważniejszych teoriopoznawczych aspektów nowoczesnej filozofii, o czym się dziś jakby zapomina. Dlatego znowu podkreślam znaczenie dla tych rozważań, włączenie w całość formułowanych argumentów rzeczywistości empirycznej i dbanie o każdorazowe włączanie jej w całościowe refleksyjne ujęcia. Być może mój namysł dzięki temu usiłowaniu dostosowania myśli do konkretnego odniesienia (i na odwrót), zyska status odrobinę bardziej wyjątkowy, choć tego nigdy nie można być pewnym.

Nie będąc znawcą systemu polskiej oświaty, będąc raczej jego „beneficjentem”, praktycznym odbiorcą, spróbuję jednak podjąć się w prześwitach namysłu metafizycznego, swego rodzaju progresywnej krytyki nad zastaną z mojej perspektywy sytuacją w polskim środowisku intelektualnym, z którym mam styczność, uważam, że i podobnie jak Fukuyama w Końcu człowieka myślę, że w tym szaleństwie jest metoda, która pozwoli mi osadzić moje bezpośrednie doświadczenie w nieco szerszych oryginalnych dla tej relacji ramach epistemologiczno-konstruktywnych. Będąc zatem bardziej praktykiem tego systemu aniżeli teoretykiem spróbuję dokonać analizy, uchwycenia czynników z jednej anarchizujących a z drugiej strony postępowych środowiska uniwersyteckiego.

Polska filozofia współczesna zdaje się zaklinać rzeczywistość pięknym intelektualnym wyważonym słowem, na które sama rzeczywistość, kompletnie wydaje się nie reagować. Nie można obracać się plecami do istniejących realnie problemów, usprawiedliwiając to np. niebezpośrednim oddziaływaniem słowa na rzeczywistość i koniecznym oderwaniem się słów od rzeczy ze względu na doniosłość przemian jakie zaszły, należy przede wszystkim krytycznie zrozumieć bieżącą sytuację w jej jak najbardziej całościowym zakresie, w jej nowoczesnych układach jakie zaszły owszem (m.in. podmiotu i języka), ale nie z tendencją do coraz większego paraliżu do działania i wypływających z nich niemocy konstrukcyjnych ale by próbować ustalić drogi i zadania stojące przed tym co nas czeka, nawet jeśli wydaje się to awykonalne w świetle dzisiejszych rozważań filozoficznych, pragnę pokusić się o tezę, że myśl współczesna nie powinna już zmierzać do oryginalności, do pogłębiającej się w nieskończoność refleksji, która nie liczy się z surowymi ograniczeniami nakładanymi przez samą empirię, ale dzięki właśnie empirii i liczeniu się z nią - budować swoje nowe stanowisko, do spełnienia w samej sobie i szukać w ten sposób przedłużenia swoich refleksji w świecie zewnętrznym, w filozofowaniu, w którym upodmiotowiona myśl krąży nieustannie w obiegu między ogólnym a szczegółowym, w swoim zrewidowanym, odświeżonym połączeniu między słowami a przedmiotami.

1„Wyzwolenie – to dopiero stworzenie terenu dla pozytywnej, określającej i tworzącej samą siebie swobody.” S. Brzozowski, Kultura i życie. Zagadnienia sztuki i twórczości w walce o światopogląd, Wydawnictwo Instytutu Literackiego, Warszawa 1936. s. 367.

2„Nie dość jest bowiem dowieść. To wystarcza w abstrakcji, w konkretnem życiu trzeba jeszcze przygotować teren psychologiczny dla swych dowodzeń.” S. Brzozowski, Kultura i życie. Zagadnienia sztuki i twórczości w walce o światopogląd, Wydawnictwo Instytutu Literackiego, Warszawa 1936. s. 241.

3„(...) ten człowiek – choć jego poznanie uchodzi dla naiwnego spojrzenia za najstarsze z dociekań od czasów' Sokratesa – jest niczym więcej niż pewnym rozdarciem ładu rzeczy, jest co najwyżej konfiguracją zarysowaną przez nowy układ, który ten ład przyjmuje teraz w obrębie wiedzy. Stąd zrodziły się wszystkie chimery nowych humanizmów, wszystkie uproszczenia „antropologii”, pojmowanej jako na poły pozytywna, na poły filozoficzna refleksja o człowieku w ogóle. Jakaż to jednak pociecha i głębokie uspokojenie, gdy się pomyśli, że człowiek jest stosunkowo świeżym wynalazkiem, figurą liczącą zaledwie dwa wieki, zwyczajnym fałdem w naszej wiedzy, który zniknie natychmiast, gdy przyjmie ona nowy kształt.” M. Foucault, Słowa i rzeczy, tłum. Tadeusz Komendant, Wydawnictwo Słowo, Gdańsk 2000, Tom I, s. 18.

4„(...) paradygmat filozoficzny powstaje on w wyniku tego, że dynamika oświeceniowa, która w modelu mentalistycznym powodowała konieczność nowej konstelacji nauki o oświecenia, teraz dąży do wykroczenia poza mentalizm i wymaga od filozofowania nowych osiągnięć refleksji, jeżeli ma pozostać na „drodze krytycznej” między dogmatyzmem a sceptycyzmem. U Kanta filozofia krytyczna jest krytyką poznania w medium świadomości – krytyką rozumu, u Wittgensteina natomiast krytyczne filozofowanie występuje jako krytyka sensu w medium języka.” H. Schnädelbach, Filozofia. Podstawowe pytania, wraz z Ekkehardem Martensem, tłum. Krystyna Krzemieniowa, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 1998, s. 90.

Komentarze (2)

  • Ech, kto dziś czyta Brzozowskiego! A szkoda!
    P. Borkosiowi dziękuję:)

  • Wszystko jest tak, jak ma być.


    Pozdrawiam.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się