0012-4731-smells_like_a_victory_by_borkos1-d4r19l2_b_sml_120

Władza eksternalizującego się paradoksu

Autor:  über borkoś
Gatunek: Proza
Wydawca: UAM
Data wydania: 2017
Data dodania:  23 kwietnia 2017, 14:24:43

Krótki opis:

Identyfikacja doktryn "wrogich życiu".

Fragment:

"Wszystkie wielkie potęgi duchowe oprócz wpływu wyzwalającego wywierają też wpływ uciskający; lecz zaprawdę jest różnica, czy tyranizuje ludzi Homer, czy Biblia, czy nauka"1

Poeci kłamią z konieczności. Konieczność ta wynika, z charakteru świata, którego nie sposób opisać wyłącznie metodą naukową, czy poprzez jakiś szczególny rodzaj interdyscyplinarnej działalności. Władza rzutującej na świat poezji, uzależniona jest od tego, co w tej poezji będzie eksternalizowane. Poezja jest ściśle powiązane z filozofią. Przemawia w niej to, co w filozofii jest precyzyjnie opisane dla zrozumienia. Tak wprost wypowiadał się na łamach swoich dzieł Fryderyk Nietzsche. Zaznaczał dodatkowo, że te kłamstwa, które zniewalają społeczeństwa, są niezbędne w życiu:

"[...] o zobowiązaniu do kłamania zgodnie z pewną trwałą konwencją, do gromadnego kłamania w wiążącym wszystkich stylu"2.

Złożoności życia nie sposób w pełni ująć słowami, bo te nie są w stanie odpowiedzieć na wielkość świata. Słowa jednak jako prawodawstwo "wiążącego wszystkich stylu", zoobowiązującego społeczneństwo do danej eksternalizacji, sprawdzają się doskonale. Dlatego w historii dziejów, poezja, która zdawała sobie sprawę z niemożności uchwycenia potęgi zjawisk empirycznych, posiłkowała się quasi-odpowiedziami ze świata nadprzyrodzonego, zamykając w ten sposób w spójną "klamrę" świat naturalny, wskazując na jego niejedyność w bycie w całości. W tym swoistym metajęzyku dokonywała się swoista gra pojęć, ahistoryczna i z pogwałceniem empirycznych metod badawczych. Stąd kłamstwa generowane poprzez poezję chrześcijańską są wyjątkowo niebezpieczne według Nietzschego, bo zawierają w sobie ładunek "wysadzający" świat i buntowniczo nastawiony wobec świata, jakim jest. Są jednak różne rodzaje kłamstw. Kłamstwa poetów, są wartościowsze od kłamstw pozostałych, ponieważ są to kłamstwa subtelniejsze od kłamstw bezrefleksyjnej nauki, czy niematerialnej religii. To poezja według Nietzschego jest najdoskonalszą formą uczestnictwa w świecie. Jest także probierzem ludzkiej działalności (nie tylko jej sama lingwistyczna strona, ale również i to jaki przekaz za sobą niesie, czyli jaki rodzaj eksternalizacji posiada). Najwyższymi i najlepszym kłamstwem, i to przez nią możemy czasem uczestniczyć w tajemniczej nadludzkiej "naturze" świata, jaki nas otacza i to dzięki niej możemy uczestniczyć w wielkiej sile, jaką "natura" generuje i rzutuje na życie społeczne. Poezja, jeśli jest poezją naprawdę, jest ściśle skorelowana z życiem. W swojej eksternalizacji łączy się z materią i z nią współdziała. Wielki styl żyje, jak mawiał Nietzsche. Tylko poezja, która się ekstrnalizuje poprzez ścisły związek ze światem empirycznym, jest poezją "religii życia", właściwą światu. Chrześcijaństwo doprowadziło do tego, że w świecie zaczęło się ekstenalizować poprzez poezję, czerpiącą inspirację z dziwnie wyprowadzanych ideałów nadprzyrodzonego, coś w rodzaju apoteozy teorii, nijak współpracującej z życiem. Ta eksternalizacja ma charakter kategorycznej dominacji nad zjawiskami przyrodniczymi albo pomijających ich rolę w tworzeniu się bytu człowieka, albo w najlepszym przypadku bagatelizująych ich znaczenie. Taka "teoretyczna" poezja stoi w kontrze do świata empirycznego i "zagląda" do niego nieufnie:

To jest wszak znamieniem owego »rozłamu«, o którym każdy zwykł mówić jako o pracierpieniu kultury nowoczesnej, że człowiek teoretyk przestrasza się swych konsekwencji i niezadowolony nic już nie waży się powierzyć straszliwemu lodowemu strumieniowi istnienia: trwożnie biega tu i tam po brzegu. Nie chce niczego już mieć w całości, w całości wraz z wszelką naturalną srogością rzeczy.”3.

Władza teoretyków, apologetów paradoksu rzutuje więc na wszystko, rozpoczynając od pojęć. Wzór tworzący się w poezji, czerpiącej inspirację w doktrynie nihilistycznej, "wrogiej życiu", jaką jest np. Chrześjiaństwo, sprzyja konfliktowi ludzkiego jestestwa z życiem empirycznym i materią, określając stan natury jako "zło"4. Wyodrębnia człowieka jako coś wyjątkowego (w pejoratywnym tego słowa znaczeniu) od materii. Tworzy z człowieka w najlepszym wypadku "specjalny rodzaj substancji". Charakter tej paradoksalnej władzy podtrzymuje polaryzację między ludzkim jestestwem a życiem empirycznym, pobudzając w ten sposób nastroje dekadenckie. Materia jest "okiełznana" przez rozum, który jest "boskim narzędziem" w rękach człowieka. Dzięki takiemu podejściu wspiera się rozdźwięk ze światem empirycznym. Rozumowanie, sprowadzone jest do refleksji, która to staje się celem samym w sobie. Dla Nietzschego taka władza paradoksu jest absurdalnością istnienia, tego, co się eksternalizuje. To, co się eksternalizuje natomiast przy takiej władzy, jest przypadkowe, bo wynika z pogardy wobec materii i braku współpracy z jej ścisłymi regułami. Władzę paradoksu uświęcił poprzez brutalne przerwanie tradycji materialistycznej, Sokrates, co zauważa Nietzsche, torując drogę władzy paradoksu i doktrynom "wrogim życiu":

"Grecy za czasów Empedoklesa i Demokryta byli na najlepszej drodze, aby właściwie ocenić egzystencję ludzką, jej bezsens, związane z nią cierpienia; nigdy im się to nie udało. Dzięki Sokratesowi"5.

Poprzez eksternalizację paradoksu, idee "wrogie życiu" konstruują namysł nad bytem w całości, a także mają ścisłą kontrolę nad tym, co jest eksternalizowane w przestrzeni socjo-politycznej. Życie potraktowane jako skaza, jako konieczność, staje się fatalnym probieżem dla wszelkich doświadczeń. Chrześcijaństwo "obdarza" człowieka od urodzenia grzechem pierworodnym, który skazuje ludzkie jestestwo za życia, od poczęcia, na potępienie, za to, bez względu na to, co będzie czynić. Człowiek chrześcijański poddany chrześcijańskiej zeksternalizowanej jurysdykcji nie posiada wielkiego wyboru. Albo podporządkuje się woli boskiej i dzięki niej, przez posłuszeństwo w inteligibilnie przemyślanym świecie, w dominacji rozumu nad własnymi zmysłami, zyska życie wieczne (po śmierci), albo odda się "wolności" subiektywizacji, która strąci go w wieczne potępienie. To wykluczenie (albo radykalne ograniczenie) roli subiektywizmu w chrześcijaństwie, jego istotności jest czynnikiem jednym z najbardziej odróżniającym je od filozofii Nietzschego. Chrześcijański personalizm jest au fond paradoksem, bo zakłada tylko pozorną wolność jednostki. Istotne jest, że w filozofii Nietzschego nic nie zostało potępione, jeśli tylko ma wspierać witalność w jednostce dostojnej i sprzyjać kreacji jej woli mocy. Całość, w której zawarte są cnoty, z całą swoją "naturalną srogością", taka, jaka jest, musi zostać przyjęta przez jednostkę, jako warunek dla istnienia. Cnota przez chrześcijaństwo nienaturalnie zniewieściała, wysubtelniała:

"Skąd pochodzi uwodzicielska ponęta pozbawionego męskości ideału ludzkości? Dlaczego nie wzbudza on niesmaku, jak wzbudza w nas niesmak dajmy na to wyobrażenie kastraty?... Tu leży właśnie odpowiedź: głos kastraty także nie wzbudza w nas niesmaku, mimo okrutnego okaleczenia, które jest tegoż warunkiem, stał się on słodszy... To, że cnocie wyrżnięto "członki męskie", to wniosło w cnotę feministyczny dźwięk głosu, którego poprzednio nie miała"6.

Byt, pomimo że został "okrutnie okaleczony" treścią chrześcijańskich idei, nie wydaje się nieznośny. Na tym polega chrześcijański trick, który identyfikuje Nietzsche jako rdzeń nihilizmu europejskiego. Chrześcijaństwo nadało zupełnie inny ton cnotom, które zostały pozbawione właściwych sobie dostojnych znaczeń. Stały się dostępne dla każdego, stały się egalitarne i powszechne. Wszystko zależy tylko od naszej świadomości. Chrześcijaństwo wspiera w człowieku pospolitym fanatyzm7, że może on w każdym momencie życia zmienić je, całkowicie nie bacząc na warunki czasoprzestrzenne. Ten absurd rozprzestrzeniony w myśli doprowadził do dewaluacji antycznych treści. Byt to nie pułapka, ani możliwość, byt, to jest to, czym jesteśmy, byt jest taki, jaki jest. Nietzsche powiada, że nie wolno obrażać się na byt za to, jakim jest, że nie wolno rozumem usuwać z bytu pewnych jego elementów, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają nam się przerażające albo nikczemne. Ta "ciemna strona bytu" również niesie dla nas swoiste zrozumienie i wypełnia treść człowieczeństwa. Wszelkie aporie, wszelkie błędy, wszelkie poza rozumowe elementy życia mają swój udział w bycie w całości. Dopiero ich całościowe ujęcie doprowadza nas do prawdziwego "rozumu" świata i prawdy o bycie. To zupełnie odmienne podejście od władzy eksternalizującego się chrześcijańskiego ideału. Porządkujące, dominujące nad bytem w całości ratio jest zatem nikczemnym gwałtem na bycie takim, jaki jest. Jego dominująca rola w refleksji jest paradoksem, niszczy świat.

Nietzsche spekuluje, walczy, odtwarza, demaskuje, identyfikuje, różne nurty myślowe, religie, przekonania, nauki, mity, ale niczego nie wyklucza, ani nie eliminuje z bytu w całości. Wielką lekcję dla życia widzi również w chrystianizmie. Wszystko ma swój udział, mniejszy, bądź większy. Władza paradoksu, z którą Nietzsche miał do czynienia, usunęła i potępiła, według Nietzschego, wiele cech świata, które sprzyjają woli mocy. Z tego tylko powodu, że coś wydaje nam się "niepotrzebne" w bycie w całości, nie można tego odrzucać. Chrystianizm w swojej "wrogiej życiu" metafizyce eliminuje z bytu w całości, to, co w nim życiodajne. Obawiając się tego, co w życiu najwartościowsze, z powodu wynikającej z tego życia nieprzewidywalności. Na tym m.in. polega wielkość jego myślenia - dla Nietzschego nawet najbardziej niepotrzebny byt, najbardziej kłamliwe i wypaczające naturę rzeczy podejście do ontologii, najbardziej destrukcyjna aporia, jawi się jako, rzecz, którą musimy „wchłonąć” we własną istotę, przeżyć we własnej istocie. Zagrać. Nie wynika z tego, że punktem skupienia powinno być badanie natury błędów i ich bezwzględna apologia. Tę "drogę na skróty" wybrało niestety wielu interpretatorów współczesnych i modnych dzisiaj w filozofii, zwłaszcza lewicowej proweniencji. Wypaczając w ten sposób właściwy charakter jego filozofii. Wynika z tego jedynie to, aby przywrócić błędom ponowny udział w tworzeniu życia. To różnica w postrzeganiu błędu w bycie w całości determinuje różnicę pomiędzy filozofią Nietzschego a doktrynami "wrogimi życiu". Zamiast eliminacji aporii, próbować zrozumieć ich znaczenie, bez konieczności ich apoteozy i uświęcania. Tak Nietzsche rozwiązuje konflikt między ludzką "naturą" a przyrodą. Władza paradoksu "nie widzi" elementów, które przy tworzeniu się bytu w całości, okazują się istotne:

"Obok słońca istnieją p o d o b n o niezliczone ciemne ciała, — których nie ujrzymy nigdy. Jest to, mówiąc między nami, przypowieść; a psycholog moralny odczytuje wszystkie głoski gwiezdne jeno jako mowę symbolów i przypowieści, która pozwala wiele zamilczeć"8 1.

Dla metafizyka "wrogiemu życiu" aporie "naturalnie" występujące w bycie w całości są zbędnościami, o jakich można jedynie zamilczeć. Nietzsche, bez uświęcania tych "ciemnych ciał", przywraca im ponowny udział w tworzeniu refleksji nad bytem w całości. Z wielu niesłusznych i chybionych powodów filozofia Nietzschego została uznana za filozofię krytyczną, filozofię jedynie atakującą zastane nurty światopoglądowe i metafizyczne. Wrażenie nieustannego ataku pozostaje w czytelniku, tylko nie dość wnikliwym.

Termin woli mocy to pojęcie z metafizyki Nietzschego i aby rozumieć je prawidłowo, należy rozpatrywać filozoficznie. Tylko krytyka filozoficzna jest w stanie sprostać zadaniu objaśnienia, czym wola mocy w istocie swojej jest. Wolę mocy można rozpatrywać natomiast z różnych perspektyw metafizycznych – jako np. sztukę albo np. jako poznanie. Nietzsche krytykuje przesadną (absolutną) wiarę, w myślenie (samo w sobie) jak już zostało wspomniane, jako proces, który ma nas do absolutnej prawdy zaprowadzić. Bagatelizując znaczenie świata zmysłowego, rozum deprecjonuje poprzez świadome akty, zjawiska zewnętrzne. To, co jest, bez udziału człowieka zeksternalizowane. Wynikom takich rozważań przypisuje się np. miano „ducha”, niesubstancjalnego. Nadaje im się znaczenie najwyższych poznawalnych postaci bytu. W ujęciu Nietzschego problem tkwi w założeniach ontologii. Próbujemy opisać świat za pomocą przyczynowości, tj. dopasowując jakieś zjawisko ze świata zewnętrznego do szablonu naszych logicznych rezultatów myśli, zupełnie zapominając, że formalno-logiczny namysł, nie wystarcza do oceny danego złożoności zjawiska. Ten właśnie przesadnie logiczny ogląd rzeczywistości jest głównym konstruktorem dzisiejszych systemów metafizycznych, istotną przyczyną władzy paradoksu, w tym chrześcijaństwa i myślenia w ogóle. Teologia daje wiarę, że poprzez "czystą", niezmąconą myśl, poprzez refleksję wolną od "zakłóceń" empirycznych, człowiek zbliża się do myśli samego Boga, do idei. W najlepszym przypadku traktuje empiryczne zjawiska jako pomocnicze w eksternalizacji ideału albo jako zjawiska "odbijające" niczym niezmącone światło prawdy, jakie zawiera idea. W tym rodzaju eksternalizującego się paradoksu człowiek nabiera szczególnego znaczenia wobec świata (tego, co jest bez udziału człowieka zeksternalizowane), bo rzekomo stworzony jest ze specyficznego rodzaju materii. Tu Nietzsche upatruje "przesądu metafizycznego" wrogiemu życiu.

Nietzsche uznaje taką paradoksalną władzę za „najgrubszą i najniezdarniejszą obserwację”. Problem dla Nietzschego nie polega na tym, że poprzez logikę dokonuje się prób wyjaśniania świata i jego zjawisk. Problem tkwi w tym, że ta logika niebezpiecznie rości sobie prawo do posiadania realności samej w sobie, jak to ujął Nietzsche, czyli prawa do idących za tą wiarą sądów absolutnych, kategorycznych. Uznając, że w samej myśli zawarta jest tajemnica świata pozaziemskiego i co więcej, nawet wypływa z niej prawodawstwo dla zmysłowego świata, który musi się jej "podporządkować". Problemem związanym z tym stanowiskiem jest to, że dąży ono wszelkimi środkami do władzy, a więc do eksternalizującej się formy. Oddziaływania empirii na ludzki byt w podejściu paradoksalnym, nie uznaje za coś przesadnie istotnego. Władza takiego paradoksu chce się eksternalizować wbrew życiu. Nietzsche twierdzi, że świadomość nie dostarcza nam nigdy przykładu, czy przyczyny i skutku. Świadomość sama konstruuje sobie rzeczy, przyczynę i skutek i później wierzy, że zdarzenie, które się widziało, może zostać z powrotem, ponownie w identycznej postaci odtworzone, bo przecież wiara w rzeczy (w podział zjawisk empirycznych na przedmioty) jest założeniem wiary w logikę, w porządkujący system. Co więcej, logika odrzuca możliwość występowania sprzecznych wrażeń w jednym czasie, na przykład odczucia, że jakiś przedmiot jest jednocześnie śliski i szorstki, dla Nietzschego, z kolei, to gruby tzw. przesąd sensualistyczny. Wypływa to z przeświadczenia, że za pomocą wyobrażeń logicznych możemy uformować i odkrywać naszą rzeczywistość, że możemy ją sprowadzić do rzeczywistości sformułowania, obliczenia. Władza takiego pojmowania bytu w całości jest dla Nietzschego władzą paradkoksu. Cóż można odkrywać, poznawać w podejściu, które poprzez wiarę w myślenie sprowadzone do refleksji, przewiduje wszystkie wyniki ludzkich doświadczeń i odczuć? To zbyt pochopne traktowanie życia i niedocenianie tego, co jest zeksternalizowane samo przez się, bez udziału człowieka, nieuwzględnianie jego złożoności, nie uwzględnianie wszystkich zjawisk towarzyszących doświadczeniu. To jest deprecjacja instynktów przy kreacji naszego życia. Władza nad życiem przy założeniu wrogości wobec życia. Władza nad życiem przez podejrzliwość wobec życia. To daremna próba narzucenia chaosowi tyle regularności i form, ile czyni zadość naszej potrzebie praktycznej, tyle by móc regularnie doświadczać tego samego, by nie być narażonym każdorazowo na "napór chaosu", przypadkowość losu, którego przez wyparcie się jednostka ma w sobie znacznie więcej.

 Poznawanie poprzez samą logikę, czy badanie świata naukowymi jedynie metodami, prowadzi do chorobliwej automatyzacji naszych działań. Dla Nietzschego tajemnica świata, związek między podmiotem a przedmiotem sam w sobie, nie jest dostępny człowiekowi poprzez logiczny namysł, bo logika po prostu niewiele "widzi" z całości bytu, przez swój porządkujący system, świat, który jest dużo bardziej złożony. Jednak, jako że musimy budować jakąś spójną wspólną rzeczywistość, logika, ten konstytuujący nam „świat zewnętrzny”, „świat wewnętrzny” jest niezbędny dla naszej „złudnej”, kulturalnej, wypływającej z woli mocy, rzeczywistości („logicyzowanie, racyonalizowanie, schematyzowanie środkami pomocniczymi życia” za Wola mocy, F.N. Str 226). Zatem logika jest przydatnym narzędziem, o ile współpracuje z życiem, takim, jakie jest. Poprzestając na „wspomaganiu” się naszą "wewnętrzną" logiczną wiedzą, do budowania podstaw, nadbudowanych konstruktów kulturowych, kreacji poetycznej z odpowiednią treścią i nastawieniem do naszego świata zewnętrznego, mając na uwadze, że właściwa akcja świata "zewnętrznego" i "wewnętrznego" przebiega zawsze z udziałem nieświadomości, która przez chaos wydobywa na świat to, co w nim najwłaściwsze i najwartościowsze. Nie można tego, co zeksternalizowane bez ludzkiego udziału w pełni kontrolować, porządkować, bo zubożamy w ten sposób własne doświadczenie i to, co świat w sobie najwartościowszego zawiera. W myśleniu, w refleksji również musi być zachowana higiena, myślenie również można przedawkować:

 

Naukowość jako tresura albo jako instynkt. - W filozofach greckich widzę upadek instynków, inaczej by nie byli oni mogli w tej mierze się pomylić, żeby stan świadomy ustanowić jako posiadający większą wartość. Intensywność świadomości stoi w odwrotnym stosunku do lekkości i szybkości mózgowego pośrednictwa. Tam rządziło odwrotne mniemanie co do instynktu, jest to zawsze znakiem osłabionych instynktów. Życia doskonałego musimy w rzeczy samej szukać tam, gdzie staje się najmniej świadome (tzn. gdzie jego logika, jego powody, jego środki i zamiary, jego pożyteczność, są najmniej widoczne)”2.

 

Musimy zatem ufać jakiemuś logicznemu porządkowi, ale jednocześnie mieć świadomość jego niedoskonałości i jedynie umownego istnienia. Nietzsche postuluje zaufanie do rozumu i jego kategorii, do dialektyki, a więc do wartości logiki, argumentując jednak tylko ich pożyteczności w życiu (niekonstytucjonalny charakter), stwierdzoną przez doświadczenie: nie zaś ich prawdy absolutnej według której mamy "układać" rzeczywistość. Jak pisał Nietzsche na łamach Woli mocy - to sfera uczuć jest sferą istotniejszą i prawdziwszą. To sfera uczuć w połączeniu z umysłem tworzy spójniejszy układ bytu w całości, w którym poszczególne części pracują piękniej. Władza paradoksu stawiającego inteligibiliność w roli dominanty nad refleksją musi zostać przezwyciężona, przez uświadomienie sobie niewystarczalności takiego namysłu. Od uświadomienia rozpoczyna się zaś proces do eksternalizacji tego, co dostojne.

Przypisy: 

 

1F. Nietzsche, Ludzkie arcyludzkie, tłum. Konrad Drzewiecki, Wydawnictwo „bis”, Warszawa 1991, Rozdział piąty, Uszlachetnienie przez zwyrodnienie,

2F. Nietzsche, Pisma pozostałetłum. Bogdan Baran, Wydawnictwo „inter esse”, Kraków 2004 s. 164.

3 F. Nietzsche, Narodziny tragedii, tłum. Leopold Staff, Wydawnictwo Nakład Jakóba Mortkowicza, Warszawa 1907 s. 127.

4"Natura jest zła, powiada chrześcijańswo; czyż więc nie jest ono czymś wbrew naturze? W przeciwnym razie byłoby, zgodnie własnym sądem, czymś złym'. F. Nietzsche, Pisma pozostałe, tłum. Bogdan Baran, Wydawnictwo „inter esse”, Kraków 2004, 242.

5F. Nietzsche, Niewczesne rozważania, przeł. M. Łukasiewicz, Wydawnictwo Znak, Kraków 1996, s.

6 F. Nietzsche, Poza dobrem i złem, ustęp 9

7"[...] poczucie pewności, jakie posiada chrześcijanin, czuje się silnym dzięki temu, że może ufać, że może być cierpliwym i zrezygnowanym, to sztuczne wzmocnienie zawdzięcza obłędowi, iż znajduje się pod opieką Boską". F. Nietzsche, Wola mocy, tłum. Konrad Drzewiecki i Stefan Frycz, Wydawnictwo „vis-a-vis/Etiuda”, Kraków 2011, s. 333. 

8 Nietzsche prawdopodobnie przewidział słynne twierdzenie Ludwiga Wittgensteina "O czym nie można mówić o tym należy milczeć", w: Poza dobrem i złem rozdział V, s. 195.

1 F. Nietzsche, Ludzkie arcyludzkie, tłum. Konrad Drzewiecki, Wydawnictwo „bis”, Warszawa 1991, Rozdział piąty, Znamiona wyższej i niższej kultury, Homer, s. 263.

2 F. Nietzsche, Wola mocy, tłum. Konrad Drzewiecki, Wydawnictwo Etiuda, Kraków 2011, 242., s. 193.

Komentarze (2)

  • Jak pisał Nietzsche na łamach Woli mocy - to sfera uczuć jest sferą istotniejszą i prawdziwszą. To sfera uczuć w połączeniu z umysłem tworzy spójniejszy układ bytu w całości, w którym poszczególne części pracują piękniej.

    W moim pojęciu ,,stan'' uczuć jest sferą ... i w połączeniu z umysłem, a raczej jego możliwościami może wypracować piękno? to jak z talentem, z pięknem, trochę:) nawet jeśli 99% wypracowany, 1% sam z siebie.

    Gratuluje bardzo, bardzo książki. Postaram się odszukać i nabyć:)

  • Troszeczkę nasze pojęcie owej kwestii się "rozbiega".

    W czym rzecz?

    Sfera uczuć, owszem jest sferą istotniejszą, ale jak pisał na łamach "Narodzin tragedii..." Nietzsche, nie wolno nam popaść w uwodzicielską moc, zbyt "lekkiej metafizyki". Czyli ani nie byt, ani nie bycie jest tym właściwym wyborem. Owszem, połączenie z umysłem musi zostać spełnione, ale nie zapominając o roli w tej całej "strukturze", Woli Mocy:

    „Wola mocy nie jest bytem, nie jest stawaniem się, lecz patosem – jest faktem elementarnym, z którego dopiero wywodzi się stawanie, działanie...“

    F. Nietzsche, Wola mocy, s. 249.

    Wola mocy nie tyle pracuje na rzecz "piękna", co eksternalizacji tego, co jest dostojne w bycie w całości. Samo piękno jest raczej, tak samo jak człowiek - a parte ad totum.

    Szukajcie, a znajdziecie :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się