test łączności

Autor: über borkoś, Gatunek: Poezja, Dodano: 09 maja 2019, 22:37:23

„I teraz, na bladych łąkach asfodeli, przechadzam się, cień niedotkliwy, i wspomnienie życia ziemskiego jest mi radością podziemnego życia”.

 

Pieśni Bilitis, fragment Modlitwy do Persefony.

 

Ilekroć się dałem uwieść pulchnej twarzy bez rumieńców, z jasnozłocistymi długimi kłakami,
przed którą kłaniali się chłopcy piękniejsi od kobiet jak przed świtem i żywioły znosiły cisty wypełnione darami
– maskowałem swoje ostatnie znaki życia, okrutne okaleczenie, to, że znajdzie się sposób nie wracać;

 

Tylko Bogowie nie mówicie, że nie widzieliście mnie szczęśliwym! O mały włos sprzedałbym moje oszronione serce odwilży —
podniesiona ręka opada w końcu sama jak kauczuk z kory —.

Wszystkie składniki gniewu — matowa krepa przypominająca burzowe niebo przykrywająca oczy,
by nie zdradzały, jak gorliwie miłuję... mój ulubiony trzeciorzędny widok na Świat, i smutku, stały kliencie
bezsilności — na brak mi słów nad wyraz podziw i przeróżne zemsty —

 

podrzucasz ciężar –– przywiązujesz wagę: by poddani mogli mnie systematycznie kamieniować
później zrzucać kamień z serca; najeżdżasz światło, winiąc je, że jasno wszystko przedstawia.

Człowiek-antidotum na świat z reformatoriów wymyślił sypialnię suchą, jak martwa driakiew
wystarczy chuchnąć, by rozpalić znów pożar, w którym znikniesz razem ze mną.

 

Zrobiłem miejscowe znieczulenie... tam, gdzie boli najbardziej — między niebem a ziemią,
pod szmer nieprzewidywalności, który rozniosło echo.
Udaję, jak drugi aktor, że przymieram tak radośnie, by nie robić ci przykrości –
Bądź czuły, na moich powiekach rosły zmarszczki doniosłe jak kwiat asfodeli.

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się